|
Jak kosztowne były ozdoby u delii i u żupana, wiemy z przytoczonych już powyżej przykładów; inwentarz spisany po śmierci Janusza Radziwiłła wylicza całą kolekcję takich zbytkownych pętlic i guzów; jest tam 12 par guzów z pereł i korali, około 100 guzów wielkich rubinowych, śliwkowatych i szmelcowanych, są guzy brylantowe, szmaragdowe, turkusowe itd. Szkofia, zwana także »zekierem«, tj. agrafa, w której tkwiła kita u kołpaka bywała również drogocennym klejnotem. Za piękną szkofię z odpowiednią kitą z piór rzadkich płacono w Polsce sumy olbrzymie; Starowolski powiada, że przed rokoszem Zebrzydowskiego kita taka włoskiej roboty kosztowała 600 dukatów; Jerzy Krasicki, starosta doliński, przy jakimś zajściu w Krakowie w r. 1604 traci zaponę i kitę z czaplich piór czarnych wartości 800 dukatów; wojewoda smoleński Firlej dał za swoją »półtora tysiąca« - a o wartości tej ozdoby nie zawsze stanowiła kosztowna oprawa, wpływała na cenę także egzotyczna osobliwość piór i naiwna łatwowierność kupujących, jak np. gdy chodziło o kitę z piórami bajecznego ptaka feniksa, które takie same miały znaczenie cudowności, jak róg nie mniej bajecznego jednorożca. Taką kitę z piór feniks owych spotykamy w dubieńskim inwentarzu Ostrogskich z r. 1616. Nie mniej bogate bywały pasy kruszcowe, zazwyczaj ze srebrnych, często szczerozłotych ogniw złożone, drogimi kamieniami kameryzowane, a mało co tańsze były także pasy wschodnie: perskie, kaszmirskie, stambulskie, sakiewskie, tj. chińskie, tkane złotem i jedwabiem, które w XVIII w. wyrugowane zostały przez lite pasy krajowej, słuckiej, krakowskiej, kobyłeckiej, koreckiej, grodzieńskiej, gdańskiej roboty, tańsze od oryginalnie perskich, ale zawsze jeszcze drogie, skoro wiemy z pamiętnika Bernouillego, że lepszy pas grodzieńskiej roboty kosztował w r. 1778 30 dukatów, i skoro opowiada nam w swoich pamiętnikach Ochocki, że za pas półlity płacił 18 dukatów, za lepszy lity 70 dukatów, a za bogaty słucki dostał 5 dzielnych koni.
|