Klejnoty
Pierścienie
Wyszukiwarka
| Klejnoty - wstęp |
|
|
|
| Written by Administrator |
| Tuesday, 11 November 2008 16:03 |
|
Przechodząc do dalszych objawów zamiłowania w bogactwie świetności strojów, zaznaczyć musimy, że większy jeszcze niż w złotogłowiach i bławatach bywał zbytek w klejnotach, w zlocie i drogich kamieniach, bez których nie mógł się obejść żaden uroczysty kostium, czy to męski, czy niewieści. Większy był już dlatego, że tu próżność łączyła się z amatorstwem, amatorstwo znowu z pewnym praktycznym celem, złoto bowiem i klejnoty były po gotówce najbardziej ruchomym i najpłynniejszym mieniem: łatwo dały się sprzedać lub zastawić. W kraju, gdzie zawsze bywał brak monety obiegowej, a i ta, która kursowała, w znacznej części była licha i podejrzanej wartości kruszcowej, naczynia srebrne, przedmioty złote i jubilerskie zastępowały nieraz gotówkę.
O tym zbytku w klejnotach dałoby się przytoczyć mnóstwo przykładów. Inwentarze klejnotów z XVII wieku robią niekiedy wrażenie, jakby spisywane były na dworze jakiegoś indyjskiego nababa. I tu można szlachta szla nie tylko za własną skłonnością, ale i za przykładem dworu. Nuncjusze Buongiovani i Rugggieri przekazali nam szczegóły o skarbach Zygmunta Augusta, o tych szesnastu pudłach pełnych klejnotów bajecznej ceny, z których jeden np. rubin po Karolu V wart był 80 000, a jedna czapka obsypana rubinami, diamentami i szmaragdami 300 000 skudów złotych, o tych 150 cetnarach pozłocistego srebra, o tej całej Golkondzie, którą Ruggieri taksuje na przeszło milion dukatów, a więc może 40 do 60 milionów koron dzisiejszej monety - o królu Zygmuncie III opowiadała sobie szlachta, że na swoich godach weselnych miał na sobie strój szacowany na milion złotych.
Z tym przepychem dworu szedł w zawody zbytek liony wielkopański i znamy wiele inwentarzy, które bogactwem swoim robią wrażenie skarbów monarszych. Fantastyczny prawie jest inwentarz klejnotów Marii Potockiej z domu Mohilanki, których wartość już prawie do połowy poniżej pierwotnej taksy zmoderowaną oznaczył w r. 1615 trybunał lubelski na sumę równającą się 6 milionom dzisiejszym. Były tam łańcuchy »długie i miąższe, które się po ziemi włóczyły«, mnóstwo kanaków, z których każdy dochodził wartości 2000 do 3000 dukatów, nie mniejsza ilość sznurów pereł do opasywania, 2 korony osypane diamentami i rubinami, 30 dużych agraf rubinowych, 100 pierścieni, z których jeden oszacowany był na 6000 dukatów, a w dodatku cała szkatuła pełna luźnych, nieoprawnych jeszcze diamentów i innych drogich kamieni. W klejnotach Urszuli Sieniawskiej, o której spadek procesują się około r. 1640 spokrewnione z nią rodziny Daniłowiczów, Sanguszków, Zebrzydowskich, Opalińskich i Ossolińskich, było 5000 diamentów, szmaragdów, szafirów, rubinów i mnóstwo pereł, które chybaby mierzyć trzeba było kwartami. Oszacowano to wszystko na 1184000 zł, sumę równającą się dzisiejszym 8 milionom koron. Łukasz Sapieha, fundując kościół i klasztor dominikański w Czarnobylu (r. 1638), daje na to ze swego rodzinnego skarbca 33 łokci pereł, a mianowicie 25 sznurów łokietnych pereł uriańskich i 8 sznurów łokietnych pereł kałakuckich; po wojewodzinie helskiej Mariannie z Kalinowskich Stadnickiej pozostało pereł na »opasanie« kop 146! (Władysław Łoziński „Życie polskie w dawnych wiekach”) |
| Last Updated ( Tuesday, 11 November 2008 16:12 ) |



