|
Sztuka złotnicza i handel klejnotami |
|
|
|
|
Written by Administrator
|
|
Tuesday, 11 November 2008 16:09 |
|
Charakterystyczny to objaw, że ze wszystkich rękodzieł artystycznych najbardziej rozwinięte było u nas złotnictwo; sztuka ta miała żyzny grunt w obyczaju i zbytku polskim. Lwowski warsztat i handel drogich kamieni Mikołaja Siedmiradzkiego (zm. 1630) był firmą niemal europejskiej sławy i milionowego obrotu; u samego skarbu moskiewskiego miał ten jubiler pół miliona wierzytelności; współcześni Siedmiradzkiemu krakowscy złotnicy Daniel Le Double i Jan Dukiet utrzymywali składy klejnotów, objeżdżali ze swoim drogocennym towarem dwory magnackie i jarmarki, a obok krajowych negocjantów także zagraniczni kupcy z Amsterdamu, Augsburga i Norymbergi nawozili do Polski biżuterie. Jak wiemy z aktów grodzkich przemyskich, na jednym jarmarku w Jarosławiu sprzedał amsterdamski kupiec Dawid de Lima za 600 000 zł klejnotów. Amatorstwo i zbytek wielkich panów naśladowała średnia i niższa szlachta według środków, a raczej grubo ponad środki. W ubogich nawet pod innym względem inwentarzach złoto i klejnociki figurują w niestosunkowej ilości; wśród bardzo skromnej spuścizny szlachcica szaraczka ziemi przemyskiej, Prokopa Tysarowskiego, znajdujemy np. » łańcuch perłowy, w którym pereł dużych kop 74, w troje robiony, z perfumami w złotych klatkach.
|